Mroźnia padnie o trzeciej w nocy — a Ty dowiesz się o tym z telefonu, zanim stracisz towar za kilka tysięcy. Czujniki mierzą co godzinę i piszą dziennik HACCP za Ciebie. Kontrola Sanepidu? Pokazujesz wykres, nie zeszyt z podejrzanie równym pismem.
Sprawdza się w każdym typie lokalu
Jeśli choć jedna brzmi znajomo — jesteś we właściwym miejscu.
„Mroźnia padła w nocy, towar do utylizacji”
Poluzowana wtyczka albo awaria agregatu w sobotę o 3:00. Dowiadujesz się rano — towar za kilka tysięcy nadaje się do kosza.
„Dziennik temperatur uzupełniam z pamięci”
Dwa wpisy dziennie, 365 dni w roku — w praktyce uzupełniane tydzień wstecz tym samym długopisem. Inspektor Sanepidu widzi to natychmiast.
„Mandat za nierzetelną dokumentację”
Kontrola pyta o pomiar z konkretnego dnia i godziny, a Ty masz podejrzanie równe wpisy zrobione hurtem. Kara do 3 000 zł.
„Lodówka umiera, a ja tego nie widzę”
Sprzęt, który coraz częściej dobija do górnego progu, pada nagle. Brak danych = awaryjna wymiana zamiast planowej.
Sobota, 3:00 w nocy. Mroźnia z towarem za 8 000 zł przestaje chłodzić — poluzowana wtyczka, awaria agregatu, wyskoczony bezpiecznik. Nikt o tym nie wie do niedzieli rano. Towar do utylizacji, weekend uratowany awaryjnymi zakupami po detalicznych cenach, a jeśli coś przejdzie do gości — ryzyko zatrucia i Sanepidu.
Z czujnikami WiFi ten scenariusz kończy się inaczej: o 3:20 temperatura w mroźni przekracza próg, system wysyła SMS i push do właściciela i managera. Ktoś dojeżdża, przepina wtyczkę lub przenosi towar do drugiej lodówki. Strata: zero. To jedno zdarzenie spłaca czujniki na lata.
Drugi zysk jest codzienny: dziennik temperatur HACCP — który ktoś musiał wypełniać ręcznie dwa razy dziennie, 365 dni w roku — wypełnia się sam, pomiarami co godzinę, których nie da się sfałszować. Inspektor Sanepidu dostaje wykres zamiast zeszytu z podejrzanie równym charakterem pisma.
Czujnik to małe urządzenie na baterii, które kładziesz lub przyklejasz wewnątrz lodówki, mroźni, chłodni czy witryny. Łączy się z WiFi lokalu i wysyła pomiar do chmury:
500+
lokali w całej Polsce
4,9/5
średnia ocena klientów
od 99 zł
miesięcznie, wszystko w cenie
5 min
i działasz na żywo
Funkcje zaprojektowane pod codzienną pracę w lokalu gastronomicznym — nie ogólny „system dla firm”.
Czujnik mierzy i wysyła sam. Nikt nie chodzi z termometrem, nikt nie wpisuje, nikt nie zapomina. Dziennik rośnie 24/7, także w święta.
Temperatura przekracza próg — SMS i push do wskazanych osób. Eskalacja: jeśli pierwszy odbiorca nie reaguje w 15 minut, powiadomienie idzie wyżej.
Każdy pomiar w cyfrowym dzienniku z wykresami 24h/7dni/30dni. Inspektor prosi o dokumentację — pokazujesz telefon. Eksport PDF jednym kliknięciem.
Po alercie system wymaga od pracownika odnotowania akcji: przełożenie towaru, wezwanie serwisu, utylizacja. Pełna ścieżka CCP zgodna z HACCP.
Pomiary co godzinę przez cały rok to 8760 punktów na lodówkę. Żadnych luk weekendowych, żadnych wpisów „z pamięci” — historia, której nikt nie podważy.
Nie chcesz czujników od razu? Pracownicy wpisują pomiary z termometru w aplikacji według harmonogramu, a system pilnuje, żeby nie zapomnieli.
Lodówka 0-5°C, mroźnia poniżej -18°C, witryna 2-8°C — każde urządzenie ma własne progi i własną historię. Alarmy tylko gdy trzeba.
Lodówka, która coraz częściej dobija do górnego progu, umiera powoli. Wykres trendu pokazuje to miesiące przed awarią — wymieniasz planowo, nie awaryjnie.
Wyjmujesz czujnik z pudełka, parujesz z WiFi przez aplikację, wkładasz do lodówki. Bez elektryka, bez serwisu, bez wiercenia.
Bez systemu
Z Gastro Menadżer
Jedna awaria chłodni z towarem to strata 3 000-15 000 zł plus awaryjne zakupy i ryzyko sanitarne. Ręczne prowadzenie dziennika temperatur to 15-20 minut dziennie czyjejś pracy — około 150 godzin rocznie. Mandat za nierzetelną dokumentację temperatur przy kontroli Sanepidu: do 3 000 zł. Zestaw czujników dla typowego lokalu kosztuje 600-1 500 zł jednorazowo i jest częścią pakietu, który i tak prowadzi Twoje HACCP.
Monitoring temperatur to jeden z krytycznych punktów kontroli (CCP) w systemie HACCP. W Gastro Menadżer łączy się z resztą dokumentacji: checklistami GHP, kartami przyjęcia dostaw (temperatura chłodni dostawcy), rejestrem odpadów i dokumentacją DDD. Jedna aplikacja prowadzi całość — a Ty masz spokój przy każdej kontroli.
Wchodzisz rano i już wszystko wiesz. Wczorajszy utarg zgadza się co do grosza. Grafik na kolejny tydzień ułożył się sam i nikt nie dzwoni z pytaniem o swoją zmianę. Lodówki przez całą noc trzymały temperaturę — a gdyby nie, obudziłby Cię alarm na telefonie, nie poranna katastrofa i towar do kosza.
Faktura dla wczorajszego klienta poszła do KSeF, zanim zdążyłeś wstać. Magazyn sam dopisał na listę zakupów to, czego brakuje na dziś. Nowy kucharz nie pyta, jak składamy danie dnia — obejrzał to wieczorem w aplikacji. A Ty pierwszy raz od dawna pijesz kawę spokojnie, bo lokal działa nawet wtedy, kiedy Cię w nim nie ma.
To nie wizja przyszłości. To zwykły poniedziałek setek właścicieli, którzy przestali gasić pożary i w końcu zaczęli prowadzić biznes.
Średni lokal traci 8–15% obrotu rocznie na rzeczach, których nie widać gołym okiem: manka kasowe, przeterminowany towar, nadgodziny, których nikt nie planował, kary za brakującą dokumentację. Przy obrocie 80 tys. zł miesięcznie to 6–12 tys. zł, które co miesiąc wyparowują przez palce.
od 99 zł
miesięcznie — tyle kosztuje cały system
1 raz
jeden alert, jedno manko, jedna uniknięta kara — i już się zwrócił
Nie sprzedajemy Ci oprogramowania. Sprzedajemy Ci spokój i pieniądze, które dziś po cichu wyciekają z Twojego lokalu. Reszta to już tylko szczegół techniczny.
Trzy rzeczy, które odróżniają nas od „kolejnego systemu POS”.
POS, magazyn, grafiki, HACCP, faktury i kadry rozmawiają ze sobą. Koniec z pięcioma programami, które nie wymieniają danych. Jeden login, jedna prawda o lokalu.
Jedna cena od 99 zł/mies za lokal — wszystkie moduły, użytkownicy i ekrany w środku. Bez dopłat za magazyn, raporty czy integracje. Budżet przewidywalny co do złotówki.
Tworzony w Polsce, zgodny z KSeF, Sanepidem, ZUS i Kodeksem Pracy. Wsparcie po polsku, które rozumie gastronomię — nie czat-bot z drugiego końca świata.
Wreszcie wiem, co się dzieje w lokalu, kiedy mnie nie ma. Grafiki układają się same, a manko widzę tego samego wieczoru, a nie po miesiącu. Najlepsza decyzja tego roku.
Marta K.
właścicielka, bistro · Wrocław
Mieliśmy POS, osobny program do grafików i papierowy HACCP. Teraz to jedna apka. Kontrola Sanepidu trwała 40 minut zamiast pół dnia — pokazałem wszystko z telefonu.
Tomasz W.
manager, sieć 3 pizzerii · Kraków
Wdrożenie zajęło popołudnie, a zespół ogarnął kasę w 15 minut. Food cost spadł o 4 punkty, bo w końcu widać, gdzie ucieka towar. Zwróciło się w pierwszym miesiącu.
Anna L.
współwłaścicielka, restauracja · Warszawa
Od rejestracji do pierwszej sprzedaży — jeszcze dziś.
Mail, hasło, nazwa lokalu i NIP. Resztę danych firmowych zaciągamy z GUS automatycznie. Bez karty kredytowej, bez umowy.
Pomożemy ustawić menu, stanowiska i sprzęt. Zaimportujemy dane ze starego systemu za darmo. Ty oglądasz, my klikamy.
Pierwsze zamówienie, pierwsza faktura, pierwszy grafik — jeszcze tego samego dnia. Przez 30 dni testujesz wszystko bez ograniczeń.
Nie jesteśmy dla każdego. I dobrze.
Konkretne odpowiedzi na to, co najczęściej pytają restauratorzy.
Pełny dostęp do wszystkich modułów. Bez karty kredytowej przy rejestracji.
Rezygnujesz w dowolnym momencie. Płacisz miesiąc do miesiąca.
Pełny eksport w każdej chwili, bez opłat. Żadnego vendor lock-in.
Realni ludzie, którzy znają gastronomię. Pomoc przy wdrożeniu i później.